Ta niesamowita osoba bez żadnego ego jest jednym z najlepszych lekarzy TMD w północnej Europie i pracuje niedaleko Oslo. Jaka jest osobliwość norweskiego charakteru, jak rozwija się sytuacja z użyciem aparatów ALF i aparatów ortodontycznych, czego pacjenci powinni oczekiwać podczas leczenia TMD, czym jest duende i jakie stereotypy o naszym kraju mają Norwegowie — o tym wszystkim doktor Geir opowiada nam w tym ekskluzywnym wywiadzie dla naszego bloga.

— Doktorze Geir, ze względu na pańską miłość do wszystkich najnowszych wynalazków niektórzy pańscy pacjenci w internecie nazywają pana „Panem Gadżetem”. To naprawdę zabawne, ale na ile mają rację?

Pan Gadżet, nigdy tego nie słyszałem. W rzeczywistości bardzo się mylą, ponieważ w leczeniu TMD ważne jest leżące u podstaw zrozumienie. Łatwo skupić się na narzędziach, ale ważniejsze jest widzenie uzdrawiania jako procesu. Oznacza to, że jeśli chodzi o filozofię ALF, ćwiczenia ustno-mięśniowo-powięziowe służące przeuczeniu funkcji języka i warg oraz dobry
osteopata wspierający proces są niezbędną częścią, przy czym pacjent jest najważniejszy. Osiągnięcie pożądanego końcowego rezultatu wymaga od pacjenta bardzo silnej motywacji z powodu całej tej pracy, dlatego to leczenie nie jest dla każdego. „Gadżety” są po to, aby wspierać i pomagać pacjentowi osiągnąć prawidłową funkcję, wystarczającą objętość jamy ustnej i zdrową funkcję w stawie skroniowo-żuchwowym, ale widziałem pacjentów, którzy uzdrowili się wyłącznie za pomocą OMT. Kolejnym ważnym aspektem wzmacniania procesu uzdrawiania jest odżywianie i psychologiczne podatności.

— Rosjanie żartują, że „jeśli dodać do pedantycznego Niemca trochę duchowości albo nauczyć rosyjskiego Sybiraka etykiety, będzie Norweg”. Dlatego definiujemy charakter Norwega jako „surową dobroć”. Czy chodzi o pana?

Kocham Rosjan i to, że macie o nas żarty. Sybiraka z etykietą uważam za najtrafniejsze określenie. Pamiętajcie, że byliśmy kiedyś na peryferiach światowych wydarzeń i nigdy nie mieliśmy społeczeństwa feudalnego, więc norweski charakter, jeśli można uogólniać, jest paradoksalnie bardzo wspólnotowy jak we wszystkich społeczeństwach plemiennych, a jednocześnie BARDZO samowystarczalny i kochający wolność.
Matka mojego ojca dorastała na maleńkiej wysepce na północnym wybrzeżu. Jej rodzice i rodzeństwo byli jedynymi mieszkającymi tam osobami. W dawnych czasach było wiele rodzin, które zamiast podporządkować się właścicielowi ziemskiemu wolały żyć w skrajnie trudnych warunkach i zachować wolność.

Geir Olsen w młodych latach

— Dobrze, przejdźmy teraz do poważniejszych rzeczy. Rozpoczął pan karierę dentysty ponad trzydzieści lat temu, w 1984 roku. Czym zajmował się pan w tamtym czasie? Mam na myśli specjalizację.

Nigdy formalnie się nie specjalizowałem. Zaczynałem jako dentysta ogólny w prywatnej praktyce. Praktyka ogólna, bez specjalizacji, lecz robienie wszystkiego, co cię interesuje i w czym czujesz się kompetentny.

— O ile wiem, stosując wiedzę zdobytą na studiach dentystycznych, usunął pan kilka zębów własnemu dziecku, aby założyć aparat ortodontyczny. Czy może pan opowiedzieć tę historię?

Tak, usunąłem synowi cztery zęby przedtrzonowe. Poszedł do popularnego i kompetentnego ortodonty, kompetentnego w ramach jego paradygmatu. Nie byłem wystarczająco pewny siebie, aby posłuchać wewnętrznego głosu, który mówił: nie rób tego.

— Jak doszło do pańskiego zapoznania się z aparatem ALF, gdzie i u kogo się pan uczył oraz jak doszło do tego, że rozwinął pan taką pasję do leczenia stawów skroniowo-żuchwowych?

Leczenie było katastrofą i mój syn dostał TMD. To otworzyło mi oczy i zacząłem szukać informacji, a w końcu odbyłem serię kursów u Skipa Truitta. Przez niego dołączyłem do grupy studiów w Irlandii i to przez przyjaciół z Irlandii poznałem Daricka Nordstroma, który rozwinął KONCEPCJĘ A.L.F. W pewnym sensie można powiedzieć, że moja praca z TMD od tamtej pory była sposobem na odkupienie siebie. Miałem szczęście spędzić dwa razy po prawie dwa tygodnie z Brendanem Stackiem w Waszyngtonie. Inspiracją są ci koledzy, ale przede wszystkim ogromna radość z bycia świadkiem tego, jak pacjenci czasem potrafią przekształcić swoje życie, napędza tę pasję.

— Jak pan sądzi, dlaczego kierunek ortodoncji ALF jest obecnie bardziej rozwinięty w Ameryce, a Europa wyraźnie pozostaje pod tym względem w tyle?

W Ameryce ci mentorzy mają uczniów. To duży kraj z wieloma zasobami, choć aparaty ortodontyczne pochodzą z Ameryki i nadal są tam dominującym modelem leczenia.

— O ile wiem, wiele krajów europejskich nie przeznacza środków na badania i upowszechnianie wewnątrzustnych aparatów z lekkiego drutu, a pomimo ich udowodnionej skuteczności i oszałamiających rezultatów wielu utalentowanych lekarzy samotnie przeciwstawia się ortodontycznemu systemowi aparatów ortodontycznych. Wygląda to jak spisek. Co pan sądzi o tej sytuacji?

Zgadzam się, że wygląda to jak spisek i pod pewnymi względami można tak powiedzieć, ponieważ ortodoncja jest znacznie bardziej opłacalna niż bardziej holistyczne podejście. W Norwegii, która ma publiczny system zdrowotny pokrywający dużą część wydatków na ortodoncję, jest to strukturalnie zacementowane w sposobie wynagradzania dentystów. Sądzę, że stary paradygmat zniknie w ciągu kilku lat, ponieważ pacjenci stają się bardziej świadomi i poinformowani.

— Jak powstała klinika „Tannami”?

Tannami było czymś, co musiałem zrobić. Brałem udział w budowaniu franczyzy stomatologicznej, ale nie było to moje dziecko i miałem też ambiwalentny stosunek do modelu korporacyjnego. Jednym z powodów, dla których wybrałem studia dentystyczne, była możliwość wykonywania niezależnego, wolnego zawodu z dużą odpowiedzialnością i autonomią. Miałem już swoją pasję do leczenia TMD. Dlatego, aby być wiernym sobie, musiałem założyć Tannami. Nazwa dosłownie znaczy „Mójząb”. Każdy Norweg słyszał opowieść Torbjørna Egnera o KARIUSIE I BAKTUSIE. W opowieści mały chłopiec ma ból zęba i skarży się matce: TANNAMI boli.

— Czy sądzi pan, że lekarz, który sam ma TMD, lepiej rozumie swoich pacjentów i dlatego lepiej ich leczy?

Myślę, że z pewnością uczyni go to bardziej pełnym pasji, oddanym i empatycznym, ale nie sądzę, aby było to wymogiem dobrego leczenia.

— Ma pan dość ciekawych przyjaciół, na przykład znanego w Teksasie specjalistę TMD, byłego fińskiego mistrza olimpijskiego Risto Hurme. Gdzie go pan poznał?

Jakoś koledzy, którzy interesują się TMD, są fantastycznymi ludźmi, więc spotkania na kursach i warsztatach są świetną zabawą i ogrzewają serce. Risto poznałem po raz pierwszy w Phoenix na dorocznej konferencji AAGO. Jest tak miły i ciepły oraz bardzo pasjonuje się TMD.

— W archiwalnym publicznym poście zobaczyłam, że pod koniec zeszłego roku odwiedzili pana twórca ALF Darick Nordstrom i słynny amerykański lekarz Jeffrey Brown. Jaki był cel ich wizyty i jakie ma pan ogólnie wrażenia z tej wizyty?

Prowadzili warsztat w moim gabinecie. Celem z mojej strony było zainteresowanie większej liczby dentystów w mojej okolicy ich filozofią leczenia. Niestety nadal trudno ją sprzedać. Ale mieliśmy dwa dni prezentacji, a także pacjentów. Było świetnie, ale nie zrobię tego ponownie, ponieważ poniosłem na tym stratę finansową. Dobrą rzeczą jest to, że Darick z Angelą Tenholder i innymi zorganizowali fantastyczną edukację ALF online i społeczność, więc można się uczyć bez tak częstych podróży.

Darick Nordstrom, Geir Olsen, Jeffrey Brown, Gabor Hermann

— Na stronie pańskiej kliniki znalazłam informację, że używa pan technik NLP w leczeniu. Jakie są ich efekty i jakie korzyści mają z nich pacjenci?

Trzydzieści lat temu odbyłem wszystkie kursy NLP i początkowo stosowałem je, pomagając pacjentom z fobią dentystyczną. Ale aby podać przykład, jak pomogło mi to przy pacjentce cierpiącej na TMD, pamiętam kobietę, która cierpiała przez lata. Miała wypadek i nadwyrężyła szyję wskutek urazu smagnięcia biczem. W czasie urazu była kierowcą autobusu w Oslo i została uderzona od tyłu. Ustaliliśmy, że za każdym razem, gdy jechała do miasta i widziała autobus, jej ból się nasilał. To tak, jakby ten widok wyzwalał jej pierwotną reakcję, jakby ciało żyło w wiecznym teraz i nie potrafiło rozplątać traumy. Po zaledwie jednej sesji techniki NLP przestała reagować, gdy widziała autobus, ale nie tylko to — jej ogólny stan również natychmiast się poprawił. To pokazuje, że choć istnieją oczywiste problemy fizyczne, ważna jest praca z wielu stron.

— Jak długo zwykle trwa leczenie stawu skroniowo-żuchwowego? Jakie trudności pacjenci mogą napotkać podczas leczenia TMD?

Leczenie stawu skroniowo-żuchwowego przebiega w kilku etapach.
1. etap to wsparcie stawu za pomocą OMT i pewnego rodzaju szyny. Nie dłużej niż 12 miesięcy; czego nie osiągniesz w 12 miesięcy, tego nie osiągniesz, jeśli krążek w stawie nie zostanie odzyskany, będziesz musiał pójść na kompromis i z tym żyć albo niektórzy praktycy odzyskują krążek chirurgicznie, jak robił Brendan Stack. Widziałem z tym świetne rezultaty, ale jest to ryzykowne i sam nie poszedłem tą drogą. Zwykle gdy mówimy o ALF, myślimy o aparacie w szczęce. Ma on różne konstrukcje, ale najczęściej używany jest prosty, dyskretny ALF z trzema pętlami omega.

Działa on przede wszystkim jako drażniący język bodziec zachęcający do prawidłowej funkcji języka, a także daje ciału informację zwrotną o tym, gdzie znajduje się jego linia środkowa, ułatwiając lepszą postawę. Ten ALF zakłada się więc w tym samym czasie, gdy pacjent dostaje szynę dla żuchwy. Gdy pierwszy etap jest zakończony, ustala się, w jakiej pozycji będzie znajdować się żuchwa, kiedy zgryz funkcjonuje. Następnie trzeba ustalić nową okluzję w tej pozycji, co zajmie około dwóch lat. Trudności, z którymi pacjent będzie musiał się zmierzyć, polegają na tym, że czasem będzie odczuwał ból, jakby czasami przeżywał w odwrotnej kolejności swoją historię bólu. Będzie musiał jeść z szyną, co wielu uważa za łatwe, gdy usuwa ona ból, ale trudne, gdy czują się dobrze. Może się więc to stać trochę jak Syzyf, który musiał zaczynać od nowa za każdym razem, gdy głaz staczał się po zboczu — krążek wracający na pozycję ześlizgnie się, jeśli nie nosisz szyny.

— Jestem bardzo wdzięczna, że doradził mi pan przeczytanie książki założyciela metody Starecta, Moreno Conte, o wpływie okluzji zębowej na całe ludzkie ciało. Powiedział mi pan już swoją opinię o tej metodzie, ale czy może pan podzielić się nią z czytelnikami mojego bloga?

Metoda Starecta została opracowana przez pacjenta, który leczył sam siebie, i jest zgodna z filozofią ALF. Metoda dotyczy wzmacniania pacjenta, aby mógł zrozumieć i wziąć osobistą odpowiedzialność. Oczywiście, gdy jest się chorym i cierpiącym, po prostu chce się znaleźć kogoś, komu można zaufać i kto się tobą zaopiekuje, a im cięższe jest to, co ci dolega, tym bardziej jest to prawdziwe. Niemniej ważne jest wspieranie pacjenta w tym, by wspierał samego siebie.

— Powiedział pan, że czasem, siedząc w gabinecie, podróżuje pan, ponieważ przyjeżdżają do pana pacjenci z różnych krajów. Z jakich krajów na przykład? Czy może pan opowiedzieć nam o najbardziej zapadających w pamięć pacjentach?

Mówi się, że życie jest podróżą, a jeśli jest się człowiekiem lubiącym ludzi, spotykanie ludzi jest ciekawsze niż oglądanie widoków. A jeśli angażujesz się w te spotkania tak, jak ja muszę to robić z pacjentami TMD, jest tak, jakbym podróżował. Dzielą się ze mną swoją historią.

Większość moich pacjentów pochodzi ze Szwecji i Norwegii, ale miałem pacjentów z Finlandii, Danii, Francji i Anglii. Ponieważ jednak wszędzie mieszkają ludzie z każdego miejsca, Norweg może mieć na przykład rodzinę w Pakistanie. Nie chcę mówić zbyt wiele o pacjentach, ale bardzo dobrze pamiętam jedną wspaniałą Finkę, która przyjechała z wyspy między Finlandią a Szwecją, więc czasowo miała długą drogę, ponieważ obejmowała ona podróż statkiem, pociągiem, autobusem i samolotem. Miała TMD, była po czterdziestce i matką trójki dzieci. Udało nam się usunąć ból i przywrócić funkcję za pomocą ALF, ale zęby musiały zostać wyrównane i ustawione, aby wyglądały prosto i zwiększyć stabilność. Była jednak tak szczęśliwa, że dobrze funkcjonuje, że zdecydowała się nie prostować zębów. Nadal używa ALF do retencji i jest z tego zadowolona. Piękna, beztroska kobieta i wyjątkowo wyluzowana co do swojego wyglądu.

— O ile wiem, ma pan wielką pasję do Hiszpanii. Co tak bardzo pana tam przyciąga?

Moja żona i ja mamy przywilej posiadania mieszkania na Costa del Sol. Korzystamy z niego w każde wakacje. Ona mówi już płynnie po hiszpańsku, ja wciąż mam długą drogę do przebycia. Oczywiście główną atrakcją są klimat i prosty, przystępny styl życia. Z Oslo bardzo łatwo jest tam dotrzeć, z kilkoma bezpośrednimi lotami każdego dnia. Budzimy się w łóżku w Oslo, a osiem godzin później jemy lunch w naszym mieszkaniu. W styczniu w Oslo jest ciemno i zimno, ale w Maladze może być jak latem. Góry są świetne do pieszych wędrówek, a Morze Śródziemne do sportów wodnych. Jest tam także pełno przyjaznych, bezpretensjonalnych ludzi. Muzyka i poezja intrygują.

Juan Ramón Jiménez jest moim ulubionym poetą obok norweskiego poety Olava H. Hauge’a. Najsilniejszą reakcję, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem podczas oglądania występu muzycznego, przeżyłem w Sewilli na koncercie flamenco. Wtedy dowiedziałem się, co znaczy po hiszpańsku duende. Jedyny raz, gdy doświadczyłem czegoś podobnego, był podczas koncertu George’a Bensona w Chorwacji w małym, kameralnym miejscu dla niewielkiej, bardzo uważnej publiczności. Duende wyjaśnił Federico García Lorca na wykładzie w Buenos Aires w 1933 roku, podczas którego mówił o ognistym duchu stojącym za tym, co sprawia, że wielki występ porusza emocje. „Duende jest więc mocą, a nie dziełem. Jest walką, a nie myślą. Słyszałem, jak stary mistrz gitary mówił:… duende nie jest w gardle; duende wspina się w tobie od podeszew stóp. To znaczy: nie jest kwestią umiejętności, lecz prawdziwego, żywego stylu, krwi, najdawniejszej kultury, spontanicznego tworzenia… wszystko, co ma w sobie czarny dźwięk, ma duende”. Duende ma dla mnie doskonały sens i jest główną atrakcją, gdy myślę o południowej Hiszpanii.
Na południu Hiszpanii jest wielu Rosjan. Są znani z tego, że całkiem sprawnie uczą się hiszpańskiego.

— Powiedział pan, że chciałby odwiedzić Rosję, a szczególnie Petersburg. Ciekawe, jakie stereotypy ma pan o naszym kraju?

Dorastając w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, byłem trochę pod wpływem stereotypów. Byliście niepokonani w hokeju na lodzie, a surowe opowieści o Archipelagu Gułag sprawiały, że wydawaliście nam się trochę przerażający. Dziś wyobrażam sobie, że jesteście znacznie bardziej podobni do nas, Norwegów. Wyobrażam sobie, że główna różnica może polegać na tym, że bardziej szanujecie autorytety i pieniądze. Nie wiem, ale mam historię, którą opowiedział mi syn. Jego przyjaciel pojechał do Rosji z zespołem ludzi biznesu. Ten przyjaciel był młodszym pracownikiem, ale bardzo bystrym i spostrzegawczym. Zauważył, że norwescy prelegenci nie zwracali na siebie zbyt wielkiej uwagi Rosjan, oraz że rosyjscy prelegenci mieli inny styl prezentowania: znacznie bardziej pewny siebie i głośny. Tak więc ostatniego dnia, gdy nadeszła jego chwila, postanowił odegrać rolę. Udawał superpewnego siebie i bardzo macho — było to dla niego łatwe, ponieważ taki właśnie jest, gdyż w norweskiej kulturze trzeba łagodzić te cechy charakteru. Rosjanie go pokochali i słuchali go z pełną uwagą.

Dla was, rosyjskich czytelników, zawsze byłem ciekaw waszego kraju z powodu naszego sąsiedztwa oraz mojego zainteresowania historią i literaturą. Kończąc szkołę średnią, wybrałem napisanie pracy o Dostojewskim. Obecnie moim ulubionym komentatorem bieżących spraw jest analityk, który prowadzi blog o nazwie the Saker.is. Mieszka na Florydzie z amerykańską żoną, ale jest obywatelem Szwajcarii, ma rosyjską matkę i holenderskiego ojca. Jedną z moich ulubionych pacjentek jest emerytowana rosyjska kardiolożka. Ma ponad osiemdziesiąt lat i przyjechała do Norwegii z miłości. Pracowała całe życie w naszym największym szpitalu, ale myśli bardzo holistycznie o wszystkim. Jest córką rosyjskiego generała armii i kiedyś powiedziała mi, że jej zdaniem w polityce ludziom lepiej żyje się w mniejszych wspólnotach politycznych z dużą autonomią niż w superstrukturach takich jak USA albo Związek Radziecki. Chcę tylko, żebyście wiedzieli, że jest nas wielu, którzy nie wierzą w demonizowanie Rosji, które widzimy w mediach głównego nurtu.

— Czy sądzi pan, że w pańskim życiu wszystko przebiegało gładko? I co pomogło panu pokonać trudne okresy?

Jestem osobą emocjonalną i będąc wrażliwym, często czułem, że życie jest surowe. Jednak jeśli urodziłeś się mężczyzną w Skandynawii po drugiej wojnie światowej, miałeś dobre zdrowie i stałą pracę, to jak trudne może być życie? Jestem bardzo uprzywilejowany, ale czasem myślę, że suma cierpienia w różnych społeczeństwach jest stała, jakby gdy niektóre problemy znikają, my ludzie martwimy się czymś innym.
Podtrzymuje mnie miłość, także w sensie duchowym. Podstawowe zaufanie polegające na akceptacji życia takim, jakie jest, a jednocześnie próbie jego poprawy.

— Czy mógłby pan powiedzieć, że wszystkie pańskie marzenia się spełniły, czy zostało jeszcze coś?

Nigdy nie byłem bardzo ambitny; jeśli mam marzenia, dotyczą one raczej uczenia się więcej, kochania więcej i znalezienia spokoju.

— Doktorze Geir, bardzo dziękuję za tak interesujący wywiad. Czy mógłby pan powiedzieć kilka słów czytelnikom tego bloga, którzy w tej chwili cierpią z powodu TMD…

Jeśli masz TMD, zacznij wykonywać OMT; w publicznym archiwum wideo jest wiele instruktażowych filmów. Przeczytaj książkę Moreno Conte. Przeprowadź własne badania. Są dentyści, osteopaci i specjaliści OMT, którzy mogą pomóc.

Strona internetowa kliniki Tannami www.tannami.no.